» Recenzje » Wampir Armand - Anne Rice

Wampir Armand - Anne Rice

Wampir Armand - Anne Rice
Anne Rice, pchana poprzednimi sukcesami, postanowiła wydać na świat szóstą już powieść z cyklu Kroniki Wampirów. Tym razem dane nam będzie poznać burzliwe dzieje jednego z najstarszych oraz najpotężniejszych żyjących nieśmiertelnych, Armanda. Przyznaję, że sięgałam po tę książkę z mieszanymi uczuciami. Po ciężkiej acz wyjątkowo ciekawej lekturze, jaką był Wywiad z Wampirem, Armad stał się moim ulubieńcem. Tajemniczy starzec o twarzy młodzieńca - było w tej postaci coś intrygującego, co przykuwało uwagę czytelnika. Świetny materiał na naprawdę ciekawą powieść. Niestety Rice nie dała nam zasmakować kunsztu z poprzednich części. Zacznijmy jednak od początku.

Książka dzieli się na trzy epizody. Pierwszy zaczyna się od spotkania w katedrze, gdzie spoczywa pogrążony w letargu Lestat. Nowy nabytek wampirzej rodziny, Dawid Talbot, usiłuje nakłonić Armada by ten opowiedział mu swą historię. W tym momencie przenosimy się na Ruś Kijowską, gdzie wszystko się zaczęło. Sam pomysł z porwaniem i sprzedażą na targu niewolników, był ciekawy i oryginalny, niestety jest to jeden z nielicznych plusów książki, gdyż dalej opowieść traci klimat. Najbardziej rzucającą się w oczy zmianą, która na dobre nie wyszła, są obszerne opisy scen erotycznych. Nie ma tu delikatnych podtekstów czy subtelnych wzmianek na temat intymnych relacji między wampirami, które wprowadzały tak niesamowitą atmosferę. Autorka w niezwykle barwny i bogaty w szczegóły sposób przedstawia nam sceny łóżkowe, dzięki czemu czytelnik odnosi momentami wrażenie, że zamiast mrocznej powieści ma w ręku książkę erotyczną. Nie wpływa to pozytywnie na całokształt - co więcej sprowadza fabułę pierwszej części do oscylowania Armanda (wtedy jeszcze Amadea) między łożem Mistrza, a łożami napotkanych przypadkowo partnerów różnej płci.

Kolejną wadą jest sama postać Armanda. Bohater z takim potencjałem zasługiwał na trochę więcej uwagi, ze strony autorki. Tymczasem, nieustannie odnosiłam wrażenie, że Rice po prostu nie miała ochoty poświęcić temu wampirowi więcej czasu, ponadto postępowała niekonsekwentnie nadając mu cechy, których nie posiadał w Wywiadzie z Wampirem. Potwierdziły się więc moje obawy. Główny bohater tej książki zupełnie zatracił swój intrygujący sposób bycia. O ile czytając pierwsze stronice powieści było to zrozumiałe - Rice chciała ukazać Armanda jako człowieka, w końcu jeszcze dziecko - o tyle po jego zmianie w wampira powinna już zacząć nadawać mu cechy jakimi charakteryzował się w Wywiadzie.

Jeśli jesteśmy już przy postaciach, niezwykle drażniącą rzeczą w kilku ostatnich dziełach Rice jest maniakalna wręcz chęć tworzenia coraz to nowych i zupełnie zbędnych osobowości. Śmiertelnicy, Sybelle i Benji, którzy pojawili się jako towarzysze Armanda, oboje mieli swoje pięć minut pod sam koniec książki. Bohaterowie bez większego potencjału o nijakim charakterze, stworzeni chyba tylko po to by zasilić i tak już liczną gromadkę wampirów. Wpychanie na siłę nowych postaci jest chyba u Rice znakiem firmowym.

Następna słabostka, w moim mniemaniu, to krótkie wzmianki na temat wydarzeń, o których nie było mowy w poprzednich częściach (mam tu na myśli m.in. eksperymenty na Klaudii), a które nie doczekały się szerszych objaśnień. Kilkuzdaniowy zwrot pozostawia u czytelnika tylko drażniący niedosyt i uczucie rozczarowania. Jeśli autorka miała zamiar wprowadzić coś nowego (co byłoby jak najbardziej wskazane), mogła pofatygować się z bardziej wyczerpującym opisem.
Kolejną rzeczą, która nie wpływa w pozytywny sposób na estetykę książki, jest jej podział na trzy epizody. Może niektórzy stwierdzą, że się czepiam, ale według mnie część druga jest tu zupełnie zbędna. Owszem, jeśli zawierałaby obszerny opis paryskiego sabatu byłoby to nawet uzasadnione, ale przy tak lichej wzmiance, znacznie lepiej prezentowałyby się dwa "rozdziały". Jeden przedstawiający śmiertelne życie Armanda, drugi opisujący jego przygody już po przemianie.

Przy tylu minusach pojawia się pytanie czy są jakieś plusy powieści. Owszem, jak w każdej książce są tu rzeczy godne podziwu, jakkolwiek jest ich bardzo niewiele. Po pierwsze bogate i żywe opisy, które stały się wizytówka Rice, po drugie przedstawienie w ujmujący sposób więzi łączącej Armanda z Mariusem. Muszę przyznać, że to ostatnie wyzwoliło we mnie wiele pozytywnych emocji. Autorka pokazuje bowiem, jak cienka linia oddziela miłość od nienawiści oraz jak skomplikowaną, pełną zawodów i cierpienia drogę mogą obrać uczucia.

Niestety mimo ogromnej wyrozumiałości muszę stwierdzić, że nie jest to książka, którą mogłabym polecić ze szczerego serca. Posiada zbyt wiele wad, które odpychają w niezwykle skuteczny sposób. Odradzam czytanie jej szczególnie fanom Armanda, gdyż wizerunek tej postaci został niemal doszczętnie zrujnowany. Wampir Armand to książka albo dla niezwykle wytrwałych czytelników, którzy potrafią utrzymać dystans, albo dla osób mało wymagających, których nie rusza kiepskie dopracowanie postaci i powtarzanie tych samych wątków.
5.5
Ocena recenzenta
6.79
Ocena użytkowników
Średnia z 7 głosów
-
Twoja ocena
Tytuł: Wampir Armand (The Vampire Armand)
Cykl: Kroniki wampirów
Tom: 6
Autor: Anne Rice
Tłumaczenie: Ładysław Jerzyński
Wydawca: Dom Wydawniczy REBIS
Miejsce wydania: Poznań
Data wydania: 17 lipca 2007
Liczba stron: 368
Oprawa: miękka
Format: 128 x 197 mm
ISBN-13: 978-83-7510-004-4
Cena: 29,90 zł



Czytaj również

Książę Lestat
Pantha rei, czyli wampir wykastrowany
- recenzja
Pandora - Anne Rice
- recenzja
Merrick - Anne Rice
- recenzja
Krwawy kantyk – Anne Rice
Finisz w wielkim stylu
- recenzja
Byzantium
Moja mama jest wampirem
- recenzja

Komentarze


earl
   
Ocena:
0
Ja doczytałem do jakiejś 100 strony książki i odłożyłem ją z niesmakiem. Ileż można czytać przecukrowaną i przesłodzoną szmirę, gdzie co chwilę są opisane homoseksualne sceny erotyczne? Już po pierwszej zrobiło mi się mdło, po kolejnych dwóch nie dałem rady i odłożyłem powieścidło w najdalszy kąt półki. Fuj.
23-02-2008 14:11
Isabell
   
Ocena:
0
Przeczytałam tą książkę tylko ze względu na postać Armanda, ale nie spodziewałam się, że autorka aż tak zrujnuje mi jej wizerunek, cóż zdarza się... Armand z "Wywiadu" jest znacznie lepiej dopracowany.
23-02-2008 15:46

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.