» Recenzje » Piąty Anioł - Bartosz Grykowski

Piąty Anioł - Bartosz Grykowski

Piąty Anioł - Bartosz Grykowski
Chwytliwy tytuł, piękna okładka, ekscytująco mroczna zapowiedź fabuły na ostatniej stronie okładki, poparta entuzjastycznym cytatem z istniejącej już recenzji. Oto przepis, który pomaga w uzyskaniu sukcesu wydawniczego na poziomie sprzedaży. Ludzie książkę kupią, a potem zaczną czytać. Wtedy, niestety, książka musi zaoferować coś więcej aniżeli puste slogany i fajerwerki graficzne. Sprawnie zbudowana i poprowadzona fabuła, barwni i oryginalni bohaterowie, zaskakująca puenta – to się naprawdę liczy. Wiem, to truizm, lecz niektórzy do dziś o tym zapominają.

Bartosz Grykowski, nakładem Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWA, wydał swoją powieść Piąty Anioł. Książka ta ma wszystkie zalety, jakie wymieniłem na początku. Okładka, tradycyjnie dla tego wydawcy, utrzymana jest w oślepiającej (lakierowany papier!) bieli z wyrazistym wyobrażeniem mrocznego zamczyska na froncie. Z tyłu, oczywiście, mroczne wywody nt. Apokalipsy i zstępujących kolejno aniołów zniszczenia. Francja w roku 1330 nie jest łatwym miejscem do życia, zwłaszcza że ludzkość od przeszło sześćdziesięciu lat cierpi pod jarzmem spadających kolejno plag. Aktualnie postrach sieje Nienazwany – bliżej nieokreślony demon grasujący po ziemi i zabijający w bestialski sposób każdego napotkanego człowieka. Nieliczni, którzy ocaleli, co do jednego popadają w obłęd redukujący ich do poziomu niedorozwiniętego dziecka. Na tle tak pesymistycznej rzeczywistości poznajemy głównych bohaterów historii – inkwizytora Jerome'a i jego pomocnika, a zarazem następcę, Jakuba. Przybywają oni do Soissons – miejsca, gdzie ogarnięty postępującą chorobą król Francji zamknął się przed światem. Sytuacja tym bardziej jawi się w ponurych kolorach, że na dworze zostaje popełnione morderstwo, na pierwszy rzut oka wyglądające na działanie sił nadprzyrodzonych. Interwencja inkwizytora staje się zatem niezbędna.

Sztampa. Do bólu. Czytaliście kiedyś Imię róży Umberto Eco? Odniosłem wrażenie, że autor mocno inspirował się przytoczoną powyżej powieścią. Wiele elementów jest identycznych – chociażby mistrz i uczeń na tropie mrocznej tajemnicy. Grykowski próbował nieco rzecz urozmaicić wprowadzając wątek historyczny, ubarwiony wizją nadchodzącej zagłady. Przyznam, że całość w swoich założeniach sprawiała miłe wrażenie. Na nieszczęście autor poprzestał tylko na pobieżnym zarysie rzeczonego wątku historycznego, jak i nadprzyrodzonego. Późniejsza scena walki z wyznawcami zła zdaje się dodana na siłę.

Same postaci niestety nie wypadają lepiej. Sztandarowy sługa boży z ciemną przyszłością to niestety za mało, by zasłużyć sobie na miano oryginalnego. Nieco lepsze wrażenie sprawia kapitan towarzyszących duchownym najemników - który kilka razy zadaje kłam etykietce, jaką czytelnik mógł mu nadać. Całość niestety nijak się nie broni.

W tym momencie boleśnie uświadomiłem sobie, jak wielkim błędem z mojej strony było przywołanie Imienia róży. Piąty Anioł, również w kwestii wątku kryminalnego, nie wytrzymuje porównania. Czytelnik prowadzony jest "za rączkę" od dialogu do dialogu, a te konsekwentnie odsłaniają całą intrygę. Właściwie gdzieś od połowy książki da się z wysokim współczynnikiem prawdopodobieństwa określić głównych szwarccharakterów i zapewniam, że trudno się pomylić. Na szczęście, Bartosz Grykowski przygotował dla wszystkich mocny wstrząs na sam koniec. W pewnym momencie czytelnik zgubi trop, inkwizytorzy odnajdą go i wyciągną wnioski stawiające wszystkie dotychczasowe rozważania na głowie. Szkoda tylko, że tak świetnie zbudowane zakończenie zostało dla wzmocnienia efektu pokolorowane wątkiem zaginionej, odzyskanej i znów straconej rodziny.

Zdaję sobie sprawę, że porównanie do twórczości Umberto Eco jest z mojej strony przesadą. Debiut Bartosza Grykowskiego z pewnością nie był pisany w celu detronizacji klasyki. Żal tylko niewykorzystanego tła i braku chęci utrzymania tak ciekawie wykreowanego nastroju, jakim odznaczał się pałac w Soissons. Pewne nadzieje rokują jeszcze słowa samego autora, który twierdzi, że "Literatura pełni dla mnie przede wszystkim funkcję eskapistyczną". Zdrowe podejście i dystans do własnej twórczości to cenne cechy, a ja ze swojej strony dodać muszę tylko, że Piąty Anioł był dla mnie możliwością odlotu – czytaj: ucieczki od rzeczywistości. Co prawda, nie pierwszą klasą i z nienajlepiej dobranymi towarzyszami, ale jednak.
5.5
Ocena recenzenta
5
Ocena użytkowników
Średnia z 1 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 0
Mają w kolekcji: 2
Obecnie czytają: 0

Dodaj do swojej listy:
lista życzeń
kolekcja
obecnie czytam
Tytuł: Piąty Anioł
Autor: Bartosz Grykowski
Wydawca: superNOWA
Miejsce wydania: Warszawa
Data wydania: 30 marca 2007
Liczba stron: 340
Oprawa: miękka
ISBN-13: 978-83-7054-194-1
Cena: 27,50 zł



Czytaj również

Komentarze


~DominikJ

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dobrze powiedziane. Po przeczytaniu czuje sie taki niedosyt - Co z Apokalipsa? Co z tymi Nienazwanymi? Gdzie ta Bestia?

Tlo niesamowicie ciekawe lecz slabo wykorzystane, ale widocznie autor nie chcial narazie podejmowac wiekszego wyzwania i zadowolil nas dworska intryga. No ale nie od razu Rzym zbudowano - przyjdzie i pewnie na wielkie powiesci czas. :)

Ogolnie bardzo pozytywne mam wrazenia po przeczytaniu ksiazki i z pewnoscia siegne po kolojna tego autora. Majac nadzieje ze ze skali mikro przejdzie do makro. :)
20-06-2007 16:04
~Bonso

Użytkownik niezarejestrowany
   
Ocena:
0
Dla mnie "Piąty Anioł" był niesamowitą katorgą. Drewniany język, bohaterowie zupełnie sztuczni, patos, patos, patos, śledztwo zupełnie nudne i znowu patos. Nie dojechałem do zakończenia i książkę odłożyłem koło 150 strony. Nigdy więcej!
20-06-2007 19:25
assarhadon
    Gdzie ocena?
Ocena:
0
Nie ma oceny...?Chyba by się przydała.
15-08-2007 20:02
earl
   
Ocena:
0
Akurat co do oceny wątku kryminalnego to bym się nie zgodził, bowiem jest przynajmniej jasny i klarowny, nie przetykany gęsto filozoficzno-teologiczno-politycznymi dywagacjami jak u Eco. I do końca trzyma w napięciu.

Podobnie wątek historyczny, jak się okazało na końcu, był ważny, gdyż stanowił jeden z motywów działania morderców.

Zgadzam się natomiast z autorem recenzji, że niepotrzebna była wstawka dotycząca Apokalipsy, gdyż nic nie wnosi do akcji.
22-08-2007 20:00

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.